Archive for February, 2010

Przypadek Harolda Clemensa

Informacje o filmie

Harold

  • Rok: 2008.
  • Czas: 105 min.
  • Grają: Spencer Breslin, Cuba Gooding Jr., Ally Sheedy.
  • Reżyseruje: T. Sean Shannon.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortes
Ocena: 3/6
Recenzuje: Cortes. Rozwiń recenzję »

Rysunki Starożytnego Egiptu przedstawiają tysiące ludzików, gdzie jeden wygląda identycznie jak drugi. Różnica między nimi objawia się w detalach, jak strój czy nakrycie głowy. Jeden z faraonów bardzo chciał wyrwać ówczesną sztukę ze szponów schematyczności. Starał się wywrzeć na rysownikach bardziej naturalistyczne podejście. W końcu mu się to udało i jego portret przedstawiał człowieka niedoskonałego i ułomnego. Ale rysownicy nie potrafili tworzyć bez schematu i następne postacie przyjęły formę zapoczątkowaną przez faraona. Tym samym sztuka wpadła z jednego schematu w drugi.
Podobnie rzecz się ma we współczesnym kinie gatunków, szczególnie w filmach o szkole. Wystarczy porównać choćby dwa z nich, żeby wyłapać cały zestaw stereotypów i schematów. „Harold” jest opowieścią o trzynastoletnim chłopcu, który przedwcześnie łysieje. Oczywiście jest z tego powodu szykanowany zarówno przez starszych jak i młodszych. Ale otoczenie w jakim się obraca ma wszystkie cechy, tak charakterystyczne dla tego gatunku. Brutal nękający bohatera, pusta dziewczyna-marzeń, obowiązkowy zestaw frajerów i nabuzowane chłopaczki próbujące zaliczyć.
Na tym tle bardzo wyróżnia się postać „Harolda”. Jego przygody to pasmo mniej lub bardziej zabawnych nieszczęść. Oczywiście bohater-nieudacznik nie jest niczym nowym, ale zyskał on dodatkowy rys psychologiczny. Po sukcesie filmu „Napoleon Wybuchowiec” w zbiorowej świadomości zaczął funkcjonować stereotyp nieszczęśliwego nastolatka, który sam siebie z góry spisuje na straty. To bardzo ważny aspekt, ponieważ we wcześniejszych filmach typu „Zemsta frajerów” to otoczenie wywiera destrukcyjny wpływ na bohatera.
W jednej ze scen „Harolda” padają kluczowe słowa: „Jeśli zdecydujesz się przyjść jutro i wystrzelać całą szkołę. Pamiętaj o jednym. Ja byłem dla ciebie miły”. Po tragedii w Columbine, o której opowiada film „Zabawy z bronią” Michaela Moora, Amerykanie zdali sobie sprawę, że zwykły, szary nastolatek może wejść do klasy i opróżnić cały magazynek. Próby odpowiedzenia sobie na pytanie, dlaczego tak się dzieje nie zostały jeszcze zakończone sukcesem. Ale w kinie zaczął już funkcjonować nowy typ bohatera, którego losy mogłyby potoczyć się inaczej, gdyby nie była to komedia z happy endem.
W „Napoleonie…” po raz pierwszy pojawiła się taka postać, a reszta scenarzystów tępo skopiowała ją do katalogu Fabryki Marzeń. „Harold” jest więc przerysowaną kalką. Nawet wyścig go-kartów, o którym wciąż mówią bohaterowie, spełnia te same funkcje co konkurs talentów w „Napoleonie…”. Minęły tysiące lat, a my wciąż tkwimy w objęciach schematu i nie jesteśmy w stanie się od niego uwolnić, inaczej jak wpadając w nowy.

Maziakowska
Ocena: 2/6
Recenzuje: Maziakowska. Rozwiń recenzję »

nullHistoria Harolda jest niczym brodzenie stopami po bardzo płytkiej wodzie – wyczuwamy wszystkie nierówności podłoża, zauważamy braki a momentami na siłę doszukujemy się sensu tego, co oglądamy. Ktoś, kto cierpi od piątego roku życia z powodu inności swojego wyglądu, walczy z nowym otoczeniem niepotrafiącym zaakceptować go takiego jakim jest – nie powinien chyba szukać ratunku w fałszywych gestach innych osób. Mamy tu do czynienia z kimś, kto na wiele się godzi. Ciężko jest usiedzieć na miejscu, kiedy film niewiele wnosi, jedyne co można uczynić to wytrwać a potem zapomnieć. Pyk i po wszystkim.

Something, Something, Something Dark Side

something Kobieta fatalna i mężczyzna fatalny. Oboje równie silni, choć celowo – różnego wzrostu. Styl gry aktorskiej nurtu filmu noir śmiem określić stylem amerykańskim z prawdziwego zdarzenia. Macdonaldyzacja rodziła się już w kinie i ciągnie się przez „Przeminęło z Wiatrem”, „Casablankę”, nawet „Karmazynowego Pirata”, gdzie specyficzne operowanie stereotypami wydawałoby się bezpiecznie dystansować od groteski. Gra jest standardowa praktycznie u wszystkich aktorów – grają na jedną mantrę, która odpowiada założeniom Diderota (choć np. Hattie McDaniel wydaje się temu przeczyć). Klasyczny, oklepany wręcz przykład pocałunku z „Casablanki” można śmiało zaliczyć do jednej z wielu ikon pop kultury, niejednokrotnie kopiowanej w dziesiątkach filmów i niejednokrotnie z tego powodu parodiowanej. Również gestykulacje i mimika np. w westernach, czy dramatach detektywistycznych mogą pozostawić dziwny niesmak, jeśli analizować ich realizm (ekspresyjne strzelanie z pistoletów, czy kręcenie kierownicą jadącego po równi samochodu). W przypadku tak przygniatającego absolutyzmu grania, czy wręcz odgrywania, komik wydaje się być błaznem, Stańczykiem. Dla przykładu – Jack Lemmon. Continue reading ‘Something, Something, Something Dark Side’

Smerfy na księżycu

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Avatar

  • Rok: 2009.
  • Czas: 162 min.
  • Grają: Sam Worthington, Sigourney Weaver, Stephen Lang, Michelle Rodriguez i Giovanni Ribisi.
  • Reżyseruje: James Cameron.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortes
Ocena: 6/6
Recenzuje: Cortes. Rozwiń recenzję »

W dzisiejszych czasach rośnie zapotrzebowanie na tzw. filozofię plażową, określaną czasem pejoratywnie „filozofią dla ubogich”. Termin został wymyślony przy okazji omawiania „Z archiwum X” i oznaczał intelektualną papkę jaką byliśmy karmieni przez twórców tego show. Była to mieszanka wszelkiej maści prądów myślowych, kulturowych, filozoficznych a nawet religijnych. Najbardziej jest to widoczne w filmach, przesiąkniętych licznymi nawiązaniami do wierzeń wielu kultur, jak w przypadku „Matrixa” Wachowskich czy „Źródła” Aranofsky’ego. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego filmu Camerona „Avatar”.
Tak liczny wysyp produktów prezentujących szeroki wachlarz odniesień, zarówno do Wschodu, jak i Zachodu, jest naturalną konsekwencją globalizacji i łatwiejszego dostępu do co bardziej orientalnych myśli filozoficznych. Człowiekowi przestaje wystarczać prosta historia. Chce odkryć sens kryjący się za ciągiem wydarzeń i ów sens odnajduje w spuściźnie wielu kultur. By nie szukać daleko, wystarczy sięgnąć po święcącego triumfy „Sherlocka Holmesa” czy, cieszącego się sporą popularnością, serialu „Fringe. Na granicy światów”. W obu przypadkach można zetknąć się ze swobodną adaptacją wierzeń starożytnych Egipcjan, które od lat fascynuje świat.
Nagrodzony Złotym Globem „Avatar” jest na wskroś przesiąknięty takimi odniesieniami. Do tego stopnia, że nasuwa się myśl, czy pod tą skorupą odnajdziemy coś więcej. Wszystkich oczekujących drugiego „Terminatora” czeka wielki zawód, podobnie jak fanów talentu M. Night Shyamalana czekała spora niespodzianka po „Kobiecie w błękitnej wodzie”. Pięknie zobrazowana baśń pozostaje jednak tylko baśnią i na taką stylistykę winni się przygotować wszyscy widzowie.

Brzezowski
Ocena: 4/6
Recenzuje: Brzezowski. Rozwiń recenzję »

Cafe MakabraJames Cameron powraca po dwunastu latach z kolejnym kasowym hitem, jednym z najbardziej oczekiwanych filmów zeszłego roku. Zabawne, jak osoba, której nazwisko jest jednym z najbardziej znanych w świecie filmu, zrealizowała tak niewiele tytułów. Większość okazała się być blockbusterami i ikonami gatunku swoich czasów, łamiącymi bariery realizacji i zysków.
Nie inaczej jest z najnowszym obrazem „Avatar”. Historia kalekiego marines przybywającego na obcą planetę, na której toczy się starcie pomiędzy najeźdźcami – zawsze pazernymi ludźmi i żyjącymi dotąd w błogim spokoju autochtonami – ludem Na’vi. Fabularnie filmowi bliżej jest do kolorowych produkcji Disneya niż do poprzednich, mrocznych konwencji S-F Camerona. Standardowa historia o podboju “dzikusów” połączona z oczywistym wątkiem miłosnym nie jest niczym nowym i oglądając “Avatara” można mieć przebłyski z przeróżnych filmów, od „Rapa Nui”, przez „Ostatniego samuraja”, a na „Tańczącym z wilkami” kończąc.
Avatar” operuje prostą, momentami ułomną, treścią w bogatej formie. Kolorowy bezmiar obcej planety oczaruje z pewnością większość z nas. Ci jednak, którzy oczekują filmu skłaniającego do głębszych przemyśleń mogą czuć pewien zawód. Oglądając „Avatara” zróbcie sobie przysługę – dajcie sie ponieść i nie starajcie zbytnio analizować tego, co widzicie na ekranie, wtedy naprawdę nie pożałujecie pieniędzy.

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Scenarzysta “Rodziny Soprano” i Martin Scorsese wypuszczają “Boardwalk Empire” o Ameryce czasów prohibicji.
  2. Sam Raimi w kolejce do reżyserii “Nemesis” Marka Millara, autora “Wanted. Ścigani” oraz “Kick-Ass“.
  3. Patryk Vega rozmawia z Clivem Owenem na temat roli tytułowej w kultowym “Thorgalu“.
  4. Alexandre Aja kręci “Piranie 3D” kontynuację przebojów Joe Dante i Jamesa Camerona.

Muzyka:

  1. Beau Hall – “No Sleep Funk“.




taking viagra woman Viagra Buy cheap gerneric viagra