Nie! – Filmom, które zamiast chcieć, to trzeba obejrzeć.
Nie! – Żerowaniu na patriotyzmie i widowni szkolnej.
Nie! – Kinu moralnego niepokoju trawiącego echem obrazy przeintelektualizowane, ambitne i nudne to bólu.
Nie! – Polskim superprodukcjom kręconym przez, i dla stałej, wulgarnej i infantylnej grupy wzajemnej adoracji.
Nie! – Dlaczego nie! I innym Grocholizacjom.
Nie! – Dziwkom, wódzie i Lindzie, kurwa!
Nie! – Ratowaniu WFDiF.
Nie! – Cenzurze w japońskiej pornografii.
Tak?
Archive for July, 2009
Michael Bay od dawna przykuwał moją uwagę i pomyślałem, że wreszcie skumuluję myśli i przeleję je na „papier”. Uważam, że robi najlepsze hamburgery w Hollywood, czyli filmy perfekcyjnie zmcdonaldyzowane, absolutnie bezwartościowe, i które przy tym oczywiście świetnie smakują. Mimo, iż znaczna część amerykańskich produkcji reprezentuje żenująco niski poziom merytoryczny, przy jednocześnie imponującym (w porównaniu do europejskiego) poziomie formalnym, to styl Baya zasługuje, moim zdaniem, na wyjątkową uwagę. Mimo iż zapewne jest to „styl”, to poprzez fakt mcdonaldyzacji kusi mnie użycie określenia „matryca”. Czuję, że te filmy płyną do nas raczej z taśmy produkcyjnej, niż producenckiej.
Scenariusze obfitują w absurdy logiczne, które kupujemy, i których chcemy więcej. To właśnie w nich tkwi geniusz idiotyzmu. Bay używa sztuczek, które działają na naszą psychikę i zastanawiam się, kto i jak to wymyślił. Pierwszą jest „odwrócenie piramidy”, drugą „slow motion” (patos), a trzecią „kontrast”. Wszystkie trzy przeplatają się między sobą tworząc pozory normalności spajającej akcję (pomijam już podstawy scenopisarskiego „od zera do bohatera”, czyli kultu jednostki ratującej świat). Bay naprzemiennie stosuje hiperbolę i bagatelizację (wręcz mentalną degradację) w otoczeniu kontrastu logicznego i emocjonalnego (który zeń wynika). Widzimy to chociażby w „Twierdzy”, „Armageddonie” czy ostatnich „Transformersach”. Continue reading ‘Good Bay And Good Luck!’

