Avatar
- Rok: 2009.
- Czas: 162 min.
- Grają: Sam Worthington, Sigourney Weaver, Stephen Lang, Michelle Rodriguez i Giovanni Ribisi.
- Reżyseruje: James Cameron.






W dzisiejszych czasach rośnie zapotrzebowanie na tzw. filozofię plażową, określaną czasem pejoratywnie „filozofią dla ubogich”. Termin został wymyślony przy okazji omawiania „Z archiwum X” i oznaczał intelektualną papkę jaką byliśmy karmieni przez twórców tego show. Była to mieszanka wszelkiej maści prądów myślowych, kulturowych, filozoficznych a nawet religijnych. Najbardziej jest to widoczne w filmach, przesiąkniętych licznymi nawiązaniami do wierzeń wielu kultur, jak w przypadku „Matrixa” Wachowskich czy „Źródła” Aranofsky’ego. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego filmu Camerona „Avatar”.
Tak liczny wysyp produktów prezentujących szeroki wachlarz odniesień, zarówno do Wschodu, jak i Zachodu, jest naturalną konsekwencją globalizacji i łatwiejszego dostępu do co bardziej orientalnych myśli filozoficznych. Człowiekowi przestaje wystarczać prosta historia. Chce odkryć sens kryjący się za ciągiem wydarzeń i ów sens odnajduje w spuściźnie wielu kultur. By nie szukać daleko, wystarczy sięgnąć po święcącego triumfy „Sherlocka Holmesa” czy, cieszącego się sporą popularnością, serialu „Fringe. Na granicy światów”. W obu przypadkach można zetknąć się ze swobodną adaptacją wierzeń starożytnych Egipcjan, które od lat fascynuje świat.
Nagrodzony Złotym Globem „Avatar” jest na wskroś przesiąknięty takimi odniesieniami. Do tego stopnia, że nasuwa się myśl, czy pod tą skorupą odnajdziemy coś więcej. Wszystkich oczekujących drugiego „Terminatora” czeka wielki zawód, podobnie jak fanów talentu M. Night Shyamalana czekała spora niespodzianka po „Kobiecie w błękitnej wodzie”. Pięknie zobrazowana baśń pozostaje jednak tylko baśnią i na taką stylistykę winni się przygotować wszyscy widzowie.



James Cameron powraca po dwunastu latach z kolejnym kasowym hitem, jednym z najbardziej oczekiwanych filmów zeszłego roku. Zabawne, jak osoba, której nazwisko jest jednym z najbardziej znanych w świecie filmu, zrealizowała tak niewiele tytułów. Większość okazała się być blockbusterami i ikonami gatunku swoich czasów, łamiącymi bariery realizacji i zysków.
Nie inaczej jest z najnowszym obrazem „Avatar”. Historia kalekiego marines przybywającego na obcą planetę, na której toczy się starcie pomiędzy najeźdźcami - zawsze pazernymi ludźmi i żyjącymi dotąd w błogim spokoju autochtonami - ludem Na’vi. Fabularnie filmowi bliżej jest do kolorowych produkcji Disneya niż do poprzednich, mrocznych konwencji S-F Camerona. Standardowa historia o podboju “dzikusów” połączona z oczywistym wątkiem miłosnym nie jest niczym nowym i oglądając “Avatara” można mieć przebłyski z przeróżnych filmów, od „Rapa Nui”, przez „Ostatniego samuraja”, a na „Tańczącym z wilkami” kończąc.
“Avatar” operuje prostą, momentami ułomną, treścią w bogatej formie. Kolorowy bezmiar obcej planety oczaruje z pewnością większość z nas. Ci jednak, którzy oczekują filmu skłaniającego do głębszych przemyśleń mogą czuć pewien zawód. Oglądając „Avatara” zróbcie sobie przysługę - dajcie sie ponieść i nie starajcie zbytnio analizować tego, co widzicie na ekranie, wtedy naprawdę nie pożałujecie pieniędzy.
Spis treści odcinka »
Newsy i linki:
- Scenarzysta “Rodziny Soprano” i Martin Scorsese wypuszczają “Boardwalk Empire” o Ameryce czasów prohibicji.
- Sam Raimi w kolejce do reżyserii “Nemesis” Marka Millara, autora “Wanted. Ścigani” oraz “Kick-Ass“.
- Patryk Vega rozmawia z Clivem Owenem na temat roli tytułowej w kultowym “Thorgalu“.
- Alexandre Aja kręci “Piranie 3D” kontynuację przebojów Joe Dante i Jamesa Camerona.
Muzyka:
- Beau Hall - “No Sleep Funk“.


Miło nam poinformować, że Celuloid został nominowany do nagrody European Podcast of the Year 2010. Konkurs jest organizowany przez inicjatywę “

