Morderstwo w Orient Expresie

Ukłon wobec naszych znajomych z podcastu “Cafe Makabra“. Zamieszczamy odcinek, w którym wspólnie z Cortesem zapowiadali i omawiali filmy. Miłego słuchania.

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Nocny pociąg z mięsem

“Clive Barker’s Midnight Meat Train”

  • Rok: 2008.
  • Czas: 100 min.
  • Grają: Bradley Cooper, Vinnie Jones, Roger Bart, Peter Jacobson, Brooke Shields i Ted Raimi.
  • Reżyseruje: Ryuhei Kitamura.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortes
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortes. Rozwiń recenzję »

Roman Bratny znany jest głównie dzięki jednej książce i niebywałemu talentowi do tytułów. Kiedy ekranizowano nowelę „Następny do raju” Marka Hłaski, Bratny zasugerował zmianę na „Baza ludzi umarłych”. Ten dość niecodzienny talent bardzo by się przydał w przypadku „Nocnego pociągu z mięsem”, ponieważ tytuł odrzuca na kilometr.
Najnowszy film Kitamury powstał na podstawie prozy Clive’a Barkera. Pisarz, chociaż sam scenariusza nie pisał, maczał palce w produkcji. Barker, znany widzom przede wszystkim z pierwszej części „Hellraisera”, stworzył nową miejską legendę, tym razem o rzeźniku z metra. Film, choć dość krwawy i miejscami niesmaczny, jest sporym orzeźwieniem po lawinie młodzieżowych thrillerów, gdzie skołowane nastolatki padają jak muchy.
Film oglądałem z dużym sentymentem. Nie wiem, czy był to efekt zamierzony, ale faktura obrazu i stylistyka zdjęć bardzo przypominała lata 80. W szczególności takie filmy jak „Metro”, „Predator 2” czy „Dziewięć i pół tygodnia”. To kolejny po „Indianie Jonesie” film sięgający po natchnienie dwie dekady wstecz. Duch tamtych lat jest tym bardziej odczuwalny, gdy na ekranie pojawia się Brooke Shields, gwiazda „Błękitnej laguny” i „Brendy Starr”.
Dobór obsady to kolejny duży atut tego filmu. Poza Shields pojawia się gapowaty Ted Raimi, który najwięcej grał u swojego brata Sama, Roger Bart - niezapomniana Carmen z „Producentów”, Peter Jacobson, który ostatnio produkuje się na planie serialu „Dr House” i w końcu Vinnie Jones, znany przede wszystkim z roli Kulozębnego Tony’ego. Jones bezsprzecznie jest aktorem charakterystycznym. Wieszcze mu karierę Borisa Karloffa, ponieważ nie wierzę, aby kiedykolwiek wyzwolił się od zaszufladkowania. Ale rola rzeźnika, przy jego nikłych zdolnościach aktorskich, wypada nad podziw naturalnie. Technika kamiennej twarzy rodem z „Terminatora” jest tu jak najbardziej na miejscu.
W „Azumi”, poprzednim filmie Kitamury, jest scena, gdzie mistrz szkoli asasynów. W pewnym momencie, każe im dobrać się w pary i wszyscy kierują się swoimi sympatiami. Mistrz rzuca hasło: „Zabić przeciwnika” i odchodzi. „Nocny pociąg z mięsem” opowiada o czymś bardzo podobnym. O poświęceniu praktycznie wszystkiego, żeby dotrzeć do celu. Bohatera „…pociągu…” trawi obsesja na punkcie rzeźnika, podobnie jak trawiła studentkę Helen Lyle na punkcie „Candymana”. Oba filmy są adaptacją prozy Barkera i ujawnia się tu pewna prawidłowość w jego twórczości. To jeden z wielu czynników, który wyróżnia te filmy na tle innych. Starannie rozbudowane postacie i skupienie uwagi nie tylko na wątku z dreszczykiem. To przywodzi na myśl „Psychozę” Hitchcocka, której początek nie miał nic wspólnego z psychopatą z motelu.
Podoba mi się przemiana bohatera, co we współczesnym kinie grozy jest zupełnie zapomniane. Jego niekonwencjonalne działanie jest świadectwem popadania w lekką paranoję. Spotkać się z tym można w powieści „Jonathan Strange i pan Norell”, gdzie pragnienie dotknięcia istoty magii, wiązało się właśnie z zaadaptowaniem w sobie pewnej cząstki szaleństwa.
…pociąg…” nie jest tandetny, nie jest przewidywalny, ani nie jest szablonowy. Warto go obejrzeć, przymykając oczy na tytuł, ale domyślam się, że większość widzów będzie zawiedziona. Chociaż nieźle rozreklamowany, nie będzie hitem, nie wejdzie do klasyki gatunku, ani nie stanie się kultowy. Jest po prostu dobrym horrorem dla wąskiego grona odbiorców.

Brzezowski
Ocena: 4/6
Recenzuje: Brzezowski. Rozwiń recenzję »

Impotencja intelektualna Amerykanów, jeśli chodzi o tworzenie ciekawych filmów z dziedziny ogólnie pojętego horroru, w ostatnich latach raczej cierpi na ogólne załamanie. Kryzys, chciałoby się rzec. Próby twórcze sprowadzają się do dwóch głównych ścieżek. Z jednej strony mamy sprawdzone, przeważnie udane produkcje kina obcego, zazwyczaj azjatyckiego - „Widmo”, „Krąg”, „Klątwa”, „[Rec]”, które są adaptowane na amerykański grunt. Przy okazji dokonuje się niemalże kastracji oryginalnej historii (azjatycki horror) czy wręcz stworzenie lustrzanej wersji filmu, gdzie nawet trailer wygląda właściwie identycznie co pierwowzór („[Rec]”). Z drugiej strony z kolei mamy myślenie “znamy co lubimy, lubimy co znamy”, czyli falę w kółko robionych remake’ów („Teksańska masakra…”, „Wzgórza mają oczy”, a już niedługo najpewniej i „Koszmar z Ulicy Wiązów”). Idąc więc na kolejny amerykański horror można śmiało wydedukować jaki charakter będzie miał film po samym tylko plakacie, czy krótkim trailerze.
W przypadku „Nocnego pociągu z mięsem” jest inaczej. Tutaj właściwie po samym tylko tytule można wydedukować o czym będzie film. I tu można by było postawić kropkę, bo po części taka jest prawda. W tym tytule jednak jest coś przewrotnego na wielu płaszczyznach. W końcu ironią losu jest, że jeden z ciekawszych tytułów ostatnich miesięcy produkcji amerykańskiej wyreżyserowany został przez azjatę (Ryûhei Kitamura), a historia zaczerpnięta została z brytyjskiej literatury grozy, bo z „Księgi krwi” Clive’a Barkera. Na dodatek film nie ma nic z suspensu jaki generują małe dziewczynki z twarzą zasłoniętą czarnymi włosami. Wręcz przeciwnie - historia wydaje się być prosta do bólu. Typowa rzeź. Tak bardzo typowa i bezpretensjonalna, że aż można ze spokojem odetchnąć nie czując żadnej presji intelektualnej. Nie ma tu (prawie) żadnych niewyjaśnionych zdarzeń, nie ma morderców w maskach hokejowych. Jest za to brudne miasto, fotograf szukający nowych tematów i psychopatyczny morderca w metrze. Miks bardzo udany, szczególnie jeśli podkreśli się, że cały mrok, a raczej urok, tej historii został ujęty w soczewce kamery dość zgrabnie.
W pewnym momencie można odnieść wrażenie, że „Nocny pociąg z mięsem” wcale nie jest historią fotografa z kryzysem twórczym, nie jest to nawet historia mężczyzny, który wybiera ofiary, a następnie pozbawia je życia. Jest to być może historia o mieście, które samoistnie stworzyło takie charaktery i skrzyżowało ich ścieżki. Jakie podejście widz wybierze, będzie to film co najmniej dobry jeśli tylko zaakceptuje to co dzieje się na ekranie i nie da się otumanić stereotypowi horroru odnajdując w „Nocnym pociągu z mięsem” to, co mu najbardziej odpowiada w filmach grozy.

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Alvaro Augustin produkuje kolejny horror “Shiver“.
  2. Lance Henriksen gwiazdą “Tajemnicy Syriusza 2“.
  3. George A. Romero prezentuje nowe “Deadtime Stories“.
  4. Koralina i tajemnicze drzwi” to kolejna, po “Gwiezdnym pyle“, ekranizacja prozy Neila Gaimana.
  5. Scenarzysta “Kochanie zmniejszyłem dzieciaki” objął pieczę nad indonezyjskim horrorem “Takut: Faces of Fear“.

Ściśle jawne

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Burn After Reading

“Tajne przez poufne”

  • Rok: 2008.
  • Czas: 96 min.
  • Grają: John Malkovich, Frances McDormand, George Clooney, Tilda Swinton, Brad Pitt i J.K. Simmons.
  • Reżyseruje: Ethan Coen i Joel Coen.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortes
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortes. Rozwiń recenzję »

Tajne przez poufne” to współczesna tragikomedia antyczna. Szefowie CIA to bogowie, którzy siedzą na krzesłach w Pentagonie i patrzą na problemy zwykłych ludzi z perspektywy Olimpu. Kobiety to femme fatale wiodące mężczyzn na zatracenie. A prawie wszyscy są owładnięci kultem ciała na poziomie starożytnych igrzysk, będąc jednocześnie tak ułomnymi i przegranymi, jak bohaterowie „Pulp Fiction”.
Nikt tu specjalnie nie grzeszy inteligencją. Najlepiej odegrał to Brad Pitt, którego postać jest swoistym pastiszem roli z „Zawodu: Szpieg”. Widać ciężką pracę wkładaną przez niego, by ostatecznie zerwać z wizerunkiem Złotego Chłopca, jaki pokutuje za nim od lat. Tą kreacją zbliżył się do poziomu z „12 małpach”, za które dostał Złotego Globa.
Data premiery „Tajne przez poufne”, jasno świadczy o Oscarowych zamiarach braci Coen. Wakacje przewidziane są dla blockbusterów, które później królują na rynku rentalowym. Po wakacjach widzowie wypatrują potencjalnych kandydatów do Oscara. W przypadku Coenów wszystko jest możliwe. Ze złotą statuetką są już za pan brat. Ale ja zdecydowanie skłaniam się ku ich wczesnemu kinu, poczynając od debiutanckiego „Śmiertelnie proste” a kończąc na „Fargo”. Żaden z ich późniejszych filmów nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia.
Każdy twórca przez pierwsze lata wypracowuje swój własny, autorski styl. Kiedy go w końcu odnajduje jego pozycja jest już ugruntowana. W tym momencie przestaje pracować na nazwisko, a to nazwisko zaczyna pracować na niego. Wielu rozchwytywanych obecnie reżyserów zaczynało od filmów surowych, jak Brian De Palma w „Cześć, mamo!”, czy Sam Raimi w „Martwym źle”. Później zaprzestali eksperymentów i wpasowali się w szablon kina hollywoodzkiego. Tak właśnie było z braćmi Coen, którzy przeszli na Ciemną Stronę Mocy po nominacji do Oscara i wygranej w Cannes za film „Fargo”. Uświadomienie sobie, że akurat tak skonstruowany film jest postrzegany przez środowisko za arcydzieło, zawęża horyzont do tej jednej konstrukcji i zaczynają się próby powtórzenia sukcesu, a tym samym odtworzenia owej złotonośnej konstrukcji.

Oksza
Ocena: 5/6
Recenzuje: Oksza. Rozwiń recenzję »

Bóg mi świadkiem, nie śmiałem się tak dawno w kinie. Może po prostu dawno nie byłem w kinie, a może Coenowie mają talent robienia z prostej historii gry przypadków i świetnie ulepionych, wyrazistych postaci perełki komediowej, którą wszyscy recenzenci biorą potem na ruszt i obracają jak zapchane jabłkiem prosię, szukając sensu? Mój redakcyjny kolega i recenzenci z „Gazety”, „Przekroju” czy „Filmu” starają się znaleźć w tym filmie, czy to korzenie antyczne, czy to obraz zidiociałej Ameryki chylącej się ku upadkowi, czy to znowu przesłanie o umierającym patriotyzmie. Myślę, że Coenowie po prostu chcieli ubawić nas do łez prostą, dobrze skrojoną, na miarę znakomitych Malkovicha, Swinton, Pitta i Clooney’a, czarną komedią. Pewnie, że to już wszystko było w „Fargo”, ale powiedzcie szczerze, jak często macie szansę zobaczyć na ekranie filmy tej klasy?

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Tarsem Singh (”Cela“) wyreżyseruje remake “Świata Dzikiego Zachodu“. Obecność gwiazdy “Terminatora” w roli robo-kowboja stoi pod znakiem zapytania.
  2. NBC porzuca “My Own Worst Enemy” i “Szminkę w wielkim mieście“.
  3. Postacie T-Baga i Gretchen zostaną uratowane z tonącego “Skazanego na śmierć” i umieszczone w spin-offie.
  4. J.J. Abrams, po sukcesie “Lost - Zagubieni“, zabrał się za realizację remake’ów. Dostaliśmy już “Mission Impossible 3“, teraz czeka nas 11. odsłona “Star Treka“. Nie zdziwiłbym się, gdyby plany Abramsa oscylowały wokół n-tego Bonda.
  5. TV Puls przestaje nadawać serial “Simpsonowie“.

Zemsta nietoperza

Informacje o filmie

Mroczny rycerz

“The Dark Knight”

  • Rok: 2008
  • Czas: 152 min.
  • Grają: Christian Bale, Heath Ledger, Aaron Eckhart, Michael Caine, Morgan Freeman, Gary Oldman, Eric Roberts i Cillian Murphy.
  • Reżyseruje: Christopher Nolan.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortes
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortes. Rozwiń recenzję »

Chociaż pierwszy „Batman” niewiele miał wspólnego z oryginałem, jaki wyszedł spod kreski Boba Kane’a, to był to obraz na tyle niezwykły i autorski, że momentalnie wtopił się w pejzaż ówczesnej popkultury. Burtonowska wizja „Batmana” jest obecnie uważana za kanoniczną. Schumacher nie zerwał z tą estetyką, ale jego kolejne części były aż nazbyt dziecinne i infantylne. W efekcie doczekały się nawet wersji dubbingowej, zarezerwowanej dla bardzo młodego widza.
Nolan ponownie wprowadził „Mrocznego rycerza” na salony, ale zerwał z gotykiem na rzecz własnej, uwspółcześnionej wersji. Saga zderzyła się z szarą rzeczywistością, nie pozostawiając przy tym żadnego miejsca na mistycyzm. Dla „Batmana” zakończyła się więc przygoda z ekspresjonizmem amerykańskim, tak hołubionym przez Burtona.
Nowe odsłony przygód zarówno „Supermana”, jak i „Indiany Jonesa” starają się ponownie rozpalić ducha serii. Nolan robi coś wręcz odwrotnego. Jego bohater ma pełną świadomość ograniczeń ludzkiego ciała. Nie ma tu już miejsca dla niezwykłych zdolności. Pod tym względem na rynku króluje Marvel wraz ze swoimi „Spider-Manami”, „X-Menami” czy „Hulkami”. „Batmanowi” zaczęło być bliżej do Bonda niż superbohatera. Gadżety, samochody, trening, nawet charakterystyczny sposób wysławiania się. To już nie ta sama postać, która atakowała z cienia niczym „Alien”.
Czy to co teraz oglądamy to Batman 6 czy może 2? Roboczy tytuł „Mrocznego rycerza” wskazuje na pierwszą odpowiedź, ale tak naprawdę było to tylko ułatwienie produkcyjne i nie rządzi się tymi samymi prawami, co cykl bondowski. Obaj się nie starzeją i płyną przez kolejne dekady, ale reżyserzy 007 muszą dostosować się do konwencji, natomiast każdy twórca Mściciela z Gotham chce opowiedzieć historię po swojemu.

Idalia
Ocena: 5/6
Recenzuje: Idalia. Rozwiń recenzję »

Stworzona przez Boba Kane’a postać Batmana, po raz pierwszy pojawiła się w magazynie „Detective Comics” w maju 1937 r. Poprzez wszystkie te lata, aż po dzień dzisiejszy, stała się komiksową ikoną, na której wychowały się pokolenia milionów ludzi na całym świecie. Żeby podtrzymać i spotęgować sławę „Batmana” upomniała się o niego kinematografia. Od kilkunastu lat reżyserzy zmagają się już z przeniesieniem przygód człowieka - nietoperza na szklany ekran. Ostatnia z kinowych wersji, nakręcona przez Christophera Nolana, pt. „Mroczny rycerz”, odniosła wielopłaszczyznowy sukces.
Nolan z całą pewnością wyswobodził „Batmana” spod ostrza krytyki. Po fali kiczowatych Robinów, Kobiet Bluszcz i Ludzi Zamrażaczy, w postaci Schwarzeneggera, nastąpił czysty całkowicie mroczny klimat i znakomity dobór aktorów. Odtwórcą głównej roli po raz drugi jest Chrystian Bale, który powraca, by zmierzyć się z geniuszem zbrodni zwanym Jokerem (Heath Ledger). Z pomocą porucznika Jima Gordona (Gary Oldman) i prokuratora okręgowego Harveya Denta, mroczny mściciel podejmuje próbę walki z przestępczością w Gotham.
Tak czy inaczej fabuła przyciągnęła uwagę widzów, pomimo iż jest to uwspółcześniona wersja Tima Burtona z 1989 roku. Ogromny nakład pieniężny pozwolił reżyserowi ukazać wszystkie najmroczniejsze szczegóły. Świetna stylizacja i efekty specjalne robią wrażenie i bez apelacyjnie są godne podziwu.
Oprócz walorów czysto wizualnych, „Mroczny rycerz” posiada jeszcze jeden wielki atut. Jokera. Stworzona przez Heatha Ledgera kreacja aktorska jest genialna pod każdym względem. Widzimy na ekranie prawdziwego mistrza anarchii i destrukcji, a „Why so serious?” zostaje w pamięci na długo. Ledger na czas kręcenia filmu stał się Jokerem, ma jego ruchy, wygląd i sposób wypowiadania się. Na ekranie, podczas projekcji filmu widzimy zatem najprawdziwszego króla chaosu. Szkoda tylko, że była to ostatnia fenomenalna kreacja aktora. Heath Ledger udowodnił już przedtem jak wielki miał talent. Rola Ennisa Del Mare, w kontrowersyjnej „Tajemnicy Brokeback Mountain” (2005), otworzyła mu drogę do kariery, którą tak szybko zakończył. Zobaczymy więc czy Akademia przyzna pośmiertnego Oscara aktorowi, który w pełni zasługuje na to wyróżnienie.
Nolan podszedł do tworzenia swojego filmu z całkiem nową konwencją. Jest ona całkiem inna niż we wszystkich sequelach o super bohaterach. Chociaż Batman tak jak dawniej lata, skacze i oczyszcza Gotham City z przestępczości, odbieramy go już trochę inaczej. Zauważamy w nim śmiertelnego człowieka, który w każdym momencie filmu może zostać pokonany. W rezultacie Christopher Nolan stworzył 152 minuty fenomenalnej historii o „Mrocznym rycerzu”, która wspaniale prezentuje się na tle kinematograficznej batmanowskiej sagi.

Spacer po strunie

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Once

  • Rok: 2006.
  • Czas: 85 min.
  • Występują: Glen Hansard i Markéta Irglová.
  • Reżyseruje: John Carney.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortés
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortés. Rozwiń recenzję »

Franciszek Pieczka opowiadał kiedyś, że praca z naturszczykiem, odgrywającym samego siebie to jedno z największych wyzwań dla profesjonalnego aktora. „Once” opiera się praktycznie na samych naturszczykach. Główni aktorzy Glen Hansard i Markéta Irglová są muzykami zarówno na ekranie, jak i w życiu. Podobnie ich związek, zaakcentowany w filmie, jest faktem w rzeczywistości.
Głównym atutem tego obrazu, a zarazem jego przekleństwem jest muzyka. Na tyle niezwykła i wyjątkowa, że doczekała się nawet Oscara za jedną z piosenek i nominacji do Grammy w tej samej kategorii. Została wykorzystana w czeskim filmie „Piękność w opałach” Jana Hrebejka. Był to jednak chybiony pomysł, podobnie jak to było z wykorzystaniem ścieżki dźwiękowej „Twierdzy” do kolejnego filmu Michaela Baya „Armageddon”.
Film wyreżyserował dawny basista zespołu Hansarda za niecałe 100 tysięcy Euro, na dwóch cyfrówkach, w niespełna trzy tygodnie. Jak widać jest to film niskobudżetowy, który odniósł sukces porównywalny do „Blair Witch Project”. Jeśli wspomni się jeszcze, że Irglová odbierała Oscara w wieku 18 lat to aż człowieka zazdrość zżera od środka.

Idalia
Ocena: 4/6
Recenzuje: Idalia. Rozwiń recenzję »

Młoda kobieta sprzedająca kwiaty, próbuje zagadać ulicznego grajka. Któżby pomyślał, że jest to początek tak pięknej i inspirującej historii, jaką z każdą minutą niesie nam „Once”. Dwójkę naturszczyków, piękną muzykę, i niewielki wkład pieniężny to wszystko co posiadał John Carney, by stworzyć film. To sztandarowy przykład na to, jak, niemal po mistrzowsku, można wyczarować coś z niczego.
Niezwykła relacja pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów, tworzy malowniczy i umuzykalniony obraz. Uliczny grajek, po godzinach naprawiający odkurzacze (Glen Hansard), i czeska emigrantka (Markéta Irglová), mieli małe trudności z komunikacją ze światem, ale między sobą porozumiewali się niemalże bez słów. Połączyła ich miłość do muzyki. I to właśnie muzyka była sposobem na konsumpcje ich specyficznego związku. Owocem tej relacji była płyta nagrana przez odtwórców główny ról, która również jest soundtrackiem filmu. Z niego pochodzi „Falling Slowly”, piosenka nagrodzona Oscarem.
Ciekawym posunięciem twórców Once, było ”pozbawienie” bohaterów imion. Przede wszystkim ten fakt dopełnia konwencję w jakiej był tworzony ten obraz. Wpisuję się to całkowicie w niezwykłą i wyrafinowaną prostotę, i nie utrudnia odbioru widzom, pozwalając im całkowicie rozpłynąć się w rytmie muzyki. Jednak czy przypadkiem ci bezimienni bohaterowie nie są swoistymi everymenami? Z pewnością każdy z nas chociażby Raz chciałby przeżyć jakąś wymyślną oraz pełną inspiracji historię.
Z przekonaniem mogę napisać, że urzekła mnie ta opowieść. Zachwyciła mnie swą synestezją i współistnieniem z muzyką. Poprzez wyróżnienie na festiwalu filmowym w Sundance, “Once” wyszło na świat z pudełka DVD zespołu The Frames i przestało być tylko miłym dodatkiem. Jego wyraziste i oryginalne, jak na współczesne czasy zakończenie stało się jakby „wisienką na torcie” i udowodnieniem tezy, że nie tylko komercja może odnieść sukces.

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Zack i Miri kręcą porno” na cenzurowanym.
  2. Dexter” będzie mordował na antanie jeszcze przez dwa kolejne sezony.
  3. Wallace i Gromit” rozwiążą zagadkę morderstwa specjalnie dla stacji BBC.
  4. Alicja w Krainie Czarów” Tima Burtona czerpie z gry „American McGee’s Alice”?

Pisarz, złodziej, jego żona i jej kochanek

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Pojedynek

“Sleuth”

  • Rok: 2007.
  • Czas: 86 min.
  • Występują: Michael Caine i Jude Law.
  • Reżyseruje: Kenneth Branagh.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortés
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortés. Rozwiń recenzję »

Pojedynek” to popis aktorski Jude’a Law i Michaela Caina, nad którymi unosi się duch Laurence’a Oliviera, niczym Słowacki nad Teatrzykiem Zielonej Gęsi. Wspominam o Olivierze, ponieważ to właśnie on wraz z Cainem grał w pierwszej wersji „Pojedynku” z 1972 roku. Remake jest przeinaczoną i skrócona wersja oryginału.
Drogi Caina i Law zbiegły się na planie tego filmu z różnych powodów. Law ma hopla na punkcie Oliviera. To na jego specjalne życzenie w filmie „Sky Kapitan i świat jutra” wykorzystano archiwalne nagranie Oliviera. Wszystko żeby urzeczywistnić jego marzenie o zagraniu ze ś.p. aktorem. Cain z kolei nie wierzy już w oryginalność współczesnych scenariuszy i coraz częściej gra w remakach, w których bardzo często odgrywał wcześniej zupełnie inną postać. Mam tu na myśli nie tylko „Pojedynek”, ale również „Dopaść Cartera”.
Pojedynek” to drugi film Jude’a Law, po „Alfie”, gdzie Law wciela się w postać wcześniej wykreowaną przez Caina. Z „Pojedynku” wychodzi bardzo obronną ręką, ponieważ postać kochanka jest zdecydowanie dynamiczniejsza. Z kolei rola zdradzanego męża przywodzi na myśl stereotyp nosferatu zaszytego w niezdobytej twierdzy i tkającego intrygę niczym pajęczynę. Mało jest filmów z aż tak ograniczoną trupą aktorów. „Pojedynek” nie jest arcydziełem w tym gatunku. Ustępuje takim gigantom jak „Śmierć i dziewczyna”, w którym ukuta intryga dosłownie wciska ludzi w fotel.

Oksza
Ocena: 5/6
Recenzuje: Oksza. Rozwiń recenzję »

W dobie czasów, kiedy zamknięci jesteśmy w pędzie życia, warto czasem pójść do teatru. Jeżeli jednak uparcie omijacie ów budynek, koniecznie znajdźcie trochę czasu na filmy, które pokazują, czym jakościowo różni się dobry teatr od telewizyjno-filmowej miazgi. Miazgi ugniecionej ze wszystkiego, czym później jesteśmy przymusem żywieni z ekranu.
Nazwiska, którymi na afiszu jest firmowany „Pojedynek” to pieczęć dobrej jakości. Nie tylko niezmiennie doskonały Caine czy Jude Law, który, u szczytu swojej kariery, nie zamierza tego zaprzepaścić, ale także Kenneth Brannagh i Harold Pinter. To gwarancja aktorstwa najwyższego szlifu, stara, brytyjska szkoła szekspirowska.
Błyskotliwe, znakomicie napisane dialogi, świetnie zbudowane napięcie i przepięknie stworzone niejednoznaczności to propozycja nie do odrzucenia. Szczególnie dla tych koneserów skrzypliwych foteli i duchoty teatralnej oraz stęsknionych za wszystkim, co się z tym łączy. Jeżeli nie rozumiecie, co ma do zarzucenia najnowszej fali „gwiazd aktorstwa” Jan Nowicki w najlepszym wywiadzie tego roku - Mroczna Epoka Mroczków to polecam porównanie poziomu rzemiosła „Pojedynku” z dowolną produkcją Hollywoodu.

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Kevin Bacon morduje prezydenta dla Showtime w “The Booths“.
  2. Jeff Bridges po ponad 25 latach wraca na “Tron” w “Tr2n“.
  3. Cuaron, del Toro i Inarritu produkują “Mother and Child“.
  4. Johnny Depp dostanie 55 milionów za powrót “Pirata z Karaibów“. Ile za Burtona?
  5. Hugh Laurie podpisał kontrakt na kolejne sezony “House’a“, za każdy będzie brał 400 tysięcy $.
  6. Telewizja Polska S.A. odpowiedzialna za opóźnianie projektu “Cyfrowa Polska“.